środa, 16 listopada 2016

Dodatek 1.2

Dodatek 1.2




"Patrzyłem na to nieboskie stworzenie, 
nie wiedząc, 
czy mam ochotę wziąć je w ramiona i tulić aż do śmierci, 
czy zabić tu i teraz. "





Dodatek 1 - część 2 Kuba
     
Nie powiem, żebym zdziwił się jej słowami. Cicha informacja o tym, że chce zniknąć z mojego życia nie wyprowadziła mnie nawet z równowagi. Miałem trochę czasu na zastanowienie.

Wczoraj, gdy cały dzień był taki ni w chuja, ni w cokolwiek innego byłem na skraju wytrzymałości. W warsztacie było masę problemów, bo ktoś włamał się i zapieprzył trzy sprowadzone z zagranicy, wygrzebane jak z podziemi silniki do merców W124. Klient miał zjawić się po gotowe, wyczyszczone i warczące beczki. Był wielbicielem starych samochodów i wiele w nie inwestował, powierzając nam je gdy tylko pojawiło się maleńkie ale. Tym razem to ja je miałem - nikt nie wiedział, gdzie zniknęły.
Jakby tego było mało miałem na głowie studia i choć zleciłem prace nad projektem kilku osobom, musiałem upewnić się, czy wszystko dobrze. Oczywiście nie było, bo jak chciałem coś mieć zrobione kurwa dobrze, to musiałem robić to sam.
Przedpołudnie spędziłem w warsztacie i na mieście, dogrzebując sę do informacji, popołudnie siedząc nad projektem. Byłem zbyt wkurwiony wszystkim, żeby choć spojrzeć na kręcącą się po domu obrażoną księżniczkę.
- Foch to foch, w końcu jej przejdzie - twierdziłem.
Myślałem nawet, żeby rozwiązać tę irytującą sytuacje, ale pod wieczór dostałem w końcu ten pieprzony telefon. Znaleźli silniki.
Akcja była zajebiście prosta, szczególnie gdy okazało się, że złodziejem był dwudziestoparolatek z jakąś młodą dupą. Dziewczyną trochę potrząsnąłem, ale widząc jaka była zaryczana, wystraszona i ślepo wpatrzona w kolesia który chciał oddać nam ją jako zadośćuczynienie odpuściłem. Poza tym miała nie więcej niż osiemnaście lat. Kazałem kilku chłopakom trochę ją jeszcze nastraszyć zanim odstawią ją do miasta. Jej facet nie miał szczęścia. Byłem pewien że przeżył. Nikt w końcu nie umiera od połamanych nóg i kilku kopów w brzuch. Poza tym Sebek uparł się, że musimy podrzucić go w bardziej ruchliwe miejsce, gdzie ktoś będzie miał możliwość go znaleźć.
Nie obchodziło mnie to. Musiałem jechać do warsztatu i zwlekać najbardziej zaufanych mechaników z łóżek, żeby zmontować bryki. Dziwnie szybko się z tym uporaliśmy i postanowiłem dać chłopakom następny dzień wolny, więc koło trzeciej nad ranem wylądowaliśmy w klubie nocnym ze striptizem i pokojami do wynajęcia. Igor nie był w żaden sposób zamieszany w drugi interes, Mateusz czasami jeździł z innymi zdzierać z ludzi haracze, ale poza tym wolałem mieć ich w warsztacie. Wiadomo przecież, że o dobrego mechanika obecnie ciężko. Byliśmy w podobnym wieku, wszyscy przed trzydziestką i nieźle się dogadywaliśmy. Nie miałem problemu z luźnym kontaktem z pracownikami warsztatu.
"Orchidea" była pomysłem Mateusza, który właśnie zostawił zdzirę która go zdradzała. Zastanawiałem się, co ja bym zrobił gdybym dowiedział się, że moja panna daje dupy innym. Kurwa. Tyle, że teraz była nią Kaśka i ona nie dawała nawet mi. W sumie nieraz mnie to zastanawiało. Miała słodkie usta i doskonale wiedziała jak ich użyć, do tego uwielbiała się łasić i doprowadzać mnie do kompletnej kurwicy. Tak za każdym razem, aż do moment gdy wykręcała się jakąś głupotą. Czasem korciło mnie, żeby mocniej ją przycisnąć, bo miałem swoje potrzeby. Wtedy zwykle patrzyła na mnie tymi skrzywdzonymi sarnimi oczami i odpuszczałem. Kilka razy starałem się wyciągnąć z niej co i jak, ale zbywała mnie i jedyne co z tych rozmów wynosiłem, to przekonanie, że któryś z jej wcześniejszych facetów musiał być naprawdę kiepski i nieźle zraził ją do seksu. Albo... Nie, ta druga opcja nawet nie wchodziła w grę. Byłem pewien jej doświadczenia, tylko nie do końca tego czy było złe czy dobre.
Wiedziałem jednak, że szybko będę musiał rozprawić się z jej chimerami, a utwierdził mnie w tym widok tańczącej na rurze, nagiej szatynki. Nie była jakaś zajebiście piękna, ani nawet zajebiście seksowna. A nawet jeśli była, to w domu czekała na mnie kobieta z którą postanowiłem się związać. Nie rzucałem słów na wiatr.
Stałem twardo przy swoim nawet kiedy po dobrych dwóch godzinach i kilku flachach Mate zapłacił rudej laleczce, za taniec na mnie. Ale musiałem przyznać, że ruda suka ruszała się dużo lepiej niż jej koleżanka. Ocierała się, drapała, pojękiwała cicho, a ja czułem jak spodnie robią się ciasne.
Wtedy zdecydowałem się wyjść i choć przez moment czułem się jak kompletna ciota, to szybko przypomniałem sobie te przeklęte szare ślepia co utwierdziło mnie tylko w tym, że dobrze zrobiłem.

O to wielkie halo. Domyśliłem się, że gdy o takiej porze przyszedłem pijany musiała wyczuć coś ode mnie. Kobiety miały to, jak to było? A, szósty zmysł czy coś. Tyle, że jeżeli uważała, że ją zdradziłem nie miała racji. Kurwa, ja nawet nie byłem blisko tego.
A w momencie gdy stanęła przede mną szepcząc, że chciałaby odejść wiedziałem, że bym jej na to nie pozwolił. Nie ważne co musiałbym zrobić. Jeżeli zmusiłaby mnie do użycia siły, to nie zawahałbym się ani przez moment.
- Nie widzę powodu - odpowiedziałem delikatnie zakładając jej kosmyk włosów za ucho.
Nie uszło mojej uwadze jak się wzdrygnęła i cofnęła odrobinę. Przeczesała włosy palcami, przez co z niesforne kosmyki znów znalazły się na jej buzi. Lubiłem to, że była taka przekorna, oczywiście do pewnego momentu.
Przez moment mierzyła mnie wzrokiem, który jej pewnie wydawał się groźny, ale oczka sie jej szkliły, a podbródek lekko drgał, jakby miała się zaraz rozpłakać.
No pięknie, jeszcze tego by mi było trzeba.
- Gdzie byłaś przez cały dzień? - zapytałem na wstępie, gdy zrezygnowana usiadła na kanapie.
- Nie o tym mieliśmy gadać. - Słyszałem jak przełyka ślinę i bierze głębszy oddech po czym z prędkością karabinu maszynowego zaczęła wyrzucać z siebie potok słów. - Zachowujesz sie ostatnio jak skończony dupek. Ja w sumie nie lepiej. Jeszcze wczoraj myślałam, że wszystko jakoś się ułoży, że jakoś to będzie. Ale nie jest w porządku i nigdy nie będzie. Nie jestem odpowiednią dziewczyną dla ciebie - tu jej głos się załamał i do końca wypowiedzi drżał lekko - Nie wystarczam ci. Do tej pory tego nie widziałam, albo inaczej. Widziałam, ale starałam się odsuwać od siebie, ale teraz to widzę. Poza tym zdradziłeś mnie i...
- Dość - uciąłem ostro, mierząc ją karcącym spojrzeniem. - Dlaczego uważasz, że cię zdradziłem?
- Oh.
Jej oczy otwierały sie coraz to szerzej, aż do momentu gdy nie zakryła ich mglista tafla. Rozpłakała się, oczywiście. Jak w melodramacie - pomyślałem, ale ostatecznie usiadłem zaraz obok i delikatnie gładziłem jej długie, miękkie włosy. Na początku starała się odtrącić moja rękę, ale kiedy nie dawałem za wygraną odpuściła.
- Czułam jej perfumy.
- Mała, uspokój się już. Nie zdradziłem cię.
- Więc jak? Co? Kuba, ja może i jestem młoda, ale nie głupia. Czułam zapach innej kobiety, czułam jej perfumy. - Jej głos przypominał pisk. - Nawet nie wiem, czy chcę słuchać twoich słów. Nie wiem czy będę w stanie...
- Zamilcz na chwilę kobieto - jęknąłem w końcu zrezygnowany, podnosząc jej podbródek i zmuszając by spojrzała mi w oczy. - Miałaś czas się wyżalić, teraz daj mi w końcu coś powiedzieć.
Nie lubiłem się tłumaczyć, ale jakaś wewnętrzna siła pchnęła mnie do tego.
- Miałem ostatnio nieciekawą akcje związaną z robotą, dlatego, kiedy rozwiązaliśmy już problem byłem z kumplami na imprezie. Nie miej do mnie o to pretensji młoda. Ty też ostatnio balowałaś z koleżankami.
- Więc czemu...
- Szzz - uciszyłem ją. - Nie przerywaj mi. Jest kilka ciekawych klubów. Byliśmy coś wypić i pogadać. - Zauważyłam, jak skrzywiła się i domyśliłem się, że chodziło o alkohol. - Nie ja wybierałem klub, nie wiedziałem, że będzie tam striptiz - tu trochę skłamałem - i nie wiedziałem, że chłopaki w formie żartu zapłacili jednej z tych panien by na mnie tańczyła.
Kiedy to powiedziałem jej oczy znów spojrzały na mnie z niekrytym żalem i bólem. Pewnie miała przed oczami najróżniejsze obrazy, ale szybko dodałem.
- Pokręciła tyłkiem, ale wyszedłem i wróciłem do domu, a ty zrobiłaś swoją nieuzasadnioną scenę zazdrości
- Nieuzasadnioną!? - krzyknęła wstając i zaczęła krążyć po pokoju. - Nieuzasadnioną, no gdzieżby inaczej! - Nigdy wcześniej nie słyszałem, by jej głos był aż tak piskliwy.
- Kasia...
- Nie Kasiuj mi tu. Kurwa! - Przeklęła i usiadła chowając twarz w dłoniach. - Miales na sobie nagą kobietę - jęknęła jakby to była największa zbrodnia na świecie.
Byłem przeciwnikiem zdrad - trzeba było być dorosłym. Jak się czlowiek decydował na drugiego człowieka to powinien twardo przy tym stać i potem brać odpowiedzialność za wszytsko co wokół tego. Bycie z drugą osobą było obietnicą. Ja swoich zawsze dotrzymywałem.
- Dużo bardziej wolałbym miec na sobie nagą ciebie. Mam tego już dość Kaśka. - warknąłem, ale spuściłem trochę z tonu widząc jej zagubione i wystraszone spojrzenie. - Nie rozumie cię.
- Czego?
- Twojej niedostępności. Tego, że za każdym cholernym razem, kiedy trochę sie do ciebie zbliżę, ty bawisz się ze mną jakbym był... Kurwa, aż brak mi słów. Nie jestem jakimś tam młokosem którego można wodzić za nos.
- Przecież tego nie robię.- wyszeptała, ale domyśliłem się, że rozumiała o co mi chodzi. Miała spuszczoną głowę, a wzrok najprawdopodobniej zatrzymała na splecionych dłoniach- Nigdy się tobą nie bawię.
- To mogę do kurwy nędzy wiedzieć co jest nie tak? Zachowujesz się jak zahukana dziewica! - warknąłem poirytowany, ale w życiu nie spodziewałem się odzewu jaki nadszedł z jej strony.
- Może kurwa dlatego, że nią jestem!

5 komentarzy:

  1. Hihi mała Kasia zagięła Kubę.
    Że też on się wcześniej nie domyślił.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na początek drobne uwagi "na zaś":
    "Przeklęła" piszesz z dużej, pomimo że wcześniej jest "Kurwa" w dialogu, dlaczego tak robisz? To dziwne, bo "krzyknąłem" masz już poprawnie z małej. Natomiast przed "warknęła" nie trzeba kropki. Tak już jest, że wykrzykniki i znaki zapytania stawiamy normalnie, ale kropek przed słowami nakierowującymi na mowę czyli "powiedział", "warknął", "mówił" już nie stawiamy. Polski język, trudny język. Sama póki co jedynie tyle z tej pisowni ogarnęłam.
    Masz "tańczyła na mnie" a nie "dla mnie". No chyba, że chodziło o to, że się o niego ta tancerka ocierała.
    Część bardzo króciutka, ale ja zawsze lubiłam perspektywę Kuby, bo łączyła w sobie pewną powagę, niektóre jego poglądy były na medal, ale było w nie też coś z dziecięcia, takiego chłopaszka co to by się jeszcze chciał pobawić życiem i uważał życie za grę, a sam winił Kaśkę, że czasami nie podchodzi do pewnych spraw na poważnie. Jego perspektywa też miała w sobie coś z męskości, nie było w niej takiego cackania się, nadmiernej uczuciowości, była prosta, a faceci w gruncie rzeczy są prości. Tęsknie za takimi męskimi perspektywami, dlatego błagam cię, wróć do blogowania.
    Sama ich rozmowa zabawna. Z początku myślałam, że on sądził, że chłopacy byli Kaśki byli albo słabi w łóżku, albo że któryś ją zgwałcił, ale jednak gdzieś tam krążyło mu po głowie, że mała może być dziewicą.

    Pozdrawiam
    PS. Jedno z moich opowiadań niedługo zostanie ukończone. Byłoby mi miło gdybyś na nie zajrzała. Serdecznie zapraszam.
    „Zostaw uchylone...”

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem czy cię to zainteresuje, ale napisałam recenzje reklamową twojemu opowiadaniu.
    Serdecznie zapraszam:
    http://polecam-co-przeczytalam.blogspot.com/2016/12/3-wysypisko-marzen.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałem, przeczytałem. Zawsze podobało mi się takie spojrzenie z dwóch stron na jedną sprawę, z czego każda strona widzi coś innego i też wiele sobie dopowiada. Tak więc Kate podejrzewała Jakuba o zdrady, a on ją o to, że dziewicą nie jest i miał pretensje, że zachowuje się jak cnotka. Zawsze lubiłem tę parę, ale może teraz w końcu czas na coś nowego, co? Zamierzasz jeszcze w ogóle wrócić do blogowania?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieję że będą pojawiały się nowe wpisy od ciebie. Czyta się to bardzo przyjemnie, masz bardzo lekkie pióro. Warto było poświęcić tą chwilę aby zapoznać się z twoją twórczością.

    OdpowiedzUsuń